Zapraszamy serdecznie do przeczytania relacji z corocznego mitingu AIAT, który tym razem odbył się w Kopenhadze. Autorem tekstu jest Krzysztof Szuster...

Mitingi AIAT to już tradycja sięgająca kilkunastu lat. Przed każdym sezonem działacze AIAT spotykają się w pierwszy weekend lutego. Corocznie w innym kraju. To wspaniała okazja, aby poznać się bliżej, wymienić spostrzeżenia, szczegółowo omówić propozycje kalendarza konkursów, korso, pikników i spotkań tematycznych w nadchodzącym sezonie. Trzy lata temu byliśmy na takim spotkaniu w Lizbonie, w ubiegłym roku gościła nas Sewilla, a teraz przyszła kolej na Kopenhagę.

 

Nie trzeba ukrywać, że jest to także okazja do miłej rywalizacji pomiędzy członkowskimi krajami, gdyż każdy pragnie pokazać się od jak najlepszej strony, tak organizacyjnie jak i kulturowo.  Istotnie jest jednak, że wszyscy uczestnicy mają na to tylko dwa dni, ponieważ przylatują w piątek, a odlatują późnym popołudniem w niedzielę. Program jest zawsze wypełniony niemal że  co do minuty.  Poza stałymi punktami, takimi jak np.: akceptacja przeszkód i sposobu ich prawidłowego pokonywania, preferowanych elementów stroju powożącego, pasażerów , wymaganej ilości groomów na pojeździe, podczas mitingu odbywa się tak zwana klinika sędziowska - wszyscy sędziowie, delegaci techniczni i kandydaci na te funkcje zaliczają coroczny kurs - niejako weryfikujący ich wiedzę i umiejętności, ale jest to przede wszystkim okazja do poszerzenia swojej  wiedzy i poznania  trendów jakie będą obowiązywały w danym roku.  Klinikę prowadził baron Christian de Langlade - prezes naszej organizacji, a w tym roku pomagali mu Raimundo Coral i Richard James. Mylił by się ten kto sądził by, że jest to szalenie "nadęte" szkolenie. Przebiega ono w bardzo sympatyczny, ale i widowiskowy sposób.  W Kopenhadze odbyło się przed Królewską Stajnią na terenie królewskiego pałacu i padoków. Duńczycy przygotowali na szkolenie sędziowskie rekordową ilość zaprzęgów! Do  oceny  stawiły się  aż 23 ekwipaże. Niejeden konkurs międzynarodowy nie jest w stanie zgromadzić takiej ilości pojazdów.  Wszyscy uczestnicy szkolenia dostali karty ocen do samodzielnego wpisywania not, a następnie przyznane punkty były publicznie omawiane i konsultowane przez prowadzących. Niektórzy właściciele zaprzęgów przywieźli konie i pojazdy z najdalszych zakątków Danii. Wszystko nieodpłatnie, za co dziękujemy i szczerze podziwiamy. Widzieliśmy powozy i konie od zaprzęgów jednokonnych, przez pary, tandemy, czwórki, a na deser królewski zaprzęg szóstkowy założony do królewskiej kaleszy. I w tym momencie  na padok zajechała limuzyna (Tesla) z charakterystycznym numerem rejestracyjnym 001 i koroną królewską , z którego wysiadał  prawdziwy Książę Henryk - mąż duńskiej królowej Małgorzaty II. Powitał nas sympatycznie i po kilkunastu minutach odjechał. No cóż  sprawdza się stare polskie przysłowie - pańskie oko konia tuczy.  Zaprezentowano nam także miejscowe sposoby sprzęgania charakterystyczne tylko dla Danii. To bardzo mądre podejście dające szansę tak sędziom jak i kandydatom na zapoznanie się ze sposobami sprzęgania i rodzajami uprzęży, których nie zobaczą w swoich krajach. Myliłby się ten, kto by sądził, że sędziowie włącznie z prowadzącymi szkolenie zachowują się jakby pozjadali wszystkie rozumy. Nic podobnego. Oni sami zadając pytania właścicielom regionalnych form sprzęgania uczą się, dając szkolącym się przykład   pokory i skromności. Wielokrotnie pytali właścicieli o wyjaśnienia dotyczące sprzęgania koni, jak i o elementy wyróżniające dany rząd koński.  My natomiast wypatrywaliśmy każdego szczegółu do którego można  było by  się "przyczepić."   I tu kolejna reprymenda ze strony Barona. Podziwiając naszą aktywność (około 40 osób) mniej więcej w połowie stawki pada stwierdzenie - na klinice możecie wyszukiwać błędów, ale w czasie sędziowania zalecam skupienie się na pozytywnych elementach danego zaprzęgu! Wybucha gromki śmiech i od tego czasu hamujemy się w wynajdowaniu  wyłącznie uchybień  lub nieco zabrudzonych detali.  Wielokrotnie powtarzane są słowa  -  macie być osobami nie tylko oceniającymi, ale i waszą rolą jest życzliwe wyjaśnianie  i edukowanie  biorących udział w konkursach, aby w przyszłości popełniali mniej błędów.

Po ocenie 23 zaprzęgów gospodarze ugościli  nas w królewskiej wozowni  lunchem, który spożyliśmy w otoczeniu karet koronacyjnych, po czym zostaliśmy zaproszeni do  zwiedzania  Kopenhagi…… z perspektywy powozu. Pełne dwie godziny jazdy po starówce. Co ja piszę? Toć Kopenhaga cała jest starówką! Pałace, muzea, jedyny nowoczesny gmach opery, fortyfikacje i oczywiście to co łączy Warszawę z Kopenhagą  - syrenkę  - wszystko to widzieliśmy z powozów. Jednak punktem kulminacyjnym naszej przejażdżki był przejazd przez dziedziniec pałacu królewskiego. Liczne grupy turystów pozdrawiały nas brawami i przyjaznym machaniem oraz oczywiście fotografowaniem. Wjeżdżamy na wspomniany dziedziniec,  a w oknie pojawia się  królowa w towarzystwie męża i Dostojny Majestat sam macha do nas w pozdrawiając!!! Turyści popatrzyli na nas z jeszcze większym podziwem, a miny powożących  gospodarzy wyraźnie pokazywały - patrzcie jakie mamy koneksje i nie ukrywam, że  sprawili nam tą niespodzianką wielką przyjemność.

Po powrocie lunch w królewskich salach pałacu. A potem dalsza część szkolenia. Omówienie wszystkich wystawionych not i przejście do szkolenia delegatów technicznych.

Baron Ch.Langlade przedstawił w szczegółowy sposób jak należy w nadchodzącym sezonie budować przeszkody, które z nich będą zalecane i jak je prawidłowo pokonywać. Przypomniano nam o roli groomów i właściwej ich ilości uzależnionej od ilości koni w zaprzęgu.

Następnie odbyła się dyskusja na temat luzakowania przy zaprzęgach o charakterze regionalnym i pojazdach właścicielskich z pasażerem. Na każde pytanie uzyskaliśmy odpowiedź. Ustalono kryteria oceny zachowania koni podczas konkursu prezentacji. Uściślono też dyskusyjną dotąd sprawę związaną z ilością pasażerów i groomów podczas próby terenowej.

Wieczorem wspaniała uroczysta kolacja w jednym z obiektów królewskich. Wszyscy w swoich wystąpieniach prosili prezesa Ch.Langlade o przekazanie swojej żonie Antoinette pozdrowień z życzeniami szybkiego powrotu do zdrowia. To niebywale ważna i lubiana postać w AIAT, a jej  nieobecność w Kopenhadze była przez nas dotkliwie odczuwana.

Następny dzień rozpoczęliśmy od zwiedzania szkoły oficerskiej mieszczącej się w jednym z dawnych pałaców rodziny królewskiej. W obiekcie tym obyło się także walne zgromadzenie członków AIAT poświęcone m.in.: sprawozdaniu zarządu, sprawom organizacyjnym AIAT, ustaleniu kalendarza konkursów krajowych, międzynarodowych, pikników i korso w 2017 roku. Przewodniczący podkreślił przy organizacji konkursów istotną rolę delegatów technicznych. Jak ważna to rola mogliśmy się przekonać w czasie zawodów w Książu, kiedy brak delegata technicznego i słaba znajomość przepisów przez organizatora spowodowała w czasie przeglądu trasy konsternację zawodników i konieczność natychmiastowego korygowania źle ustawionych przeszkód.

Wracając do kalendarza imprez, to zaimponowali nam szczególnie Hiszpanie, Portugalczycy i Francuzi, którzy zgłosili rekordową ilość imprez z powozami w tytule. Polska wypadła też nieźle. Międzynarodowe Konkursy w Książu ( PTP),  w Koszęcinie 5-6.08, Korso z okazji Święta Saskiej Kępy w Warszawie  23.05., I Krajowe Zawody na Zamku Topacz połączone z klasycznymi samochodami 19,20.07 oraz dwa szkolenia - 4.08 w Koszęcinie i drugie w Stadninie M.K.Szuster organizowane przez Polską Grupę Tradycji Powożenia nie przynoszą nam wstydu.

Zwyczajem dorocznych mitingów jest werbalne przekazywanie przez gospodarzy „pałeczki” organizatorom konferencji w następnym roku. I tu niestety nastąpił jedyny, acz poważny zgrzyt . Po retorycznym pytaniu prezesa Ch. Langlade  - to w następnym roku spotykamy się ... w Polsce ? Nastąpiła cisza.                                                                                                                                                    Kłopotliwą sytuację uratował Jacek Jantoń, który wytłumaczył zebranym, że z nieznanych nam  powodów nie przyjechała wcześniej zgłoszona delegacja z Polskiego Towarzystwa Powozowego, które tak usilnie zabiegało o możliwość organizacji mitingu AIAT w 2018 w Polsce.  Przewodniczący wyznaczył miesięczny termin na wyraźnie określenie się PTP odnośnie zorganizowania tego spotkania. Brak tych uzgodnień spowoduje przekazanie organizacji Niemcom.

 Trzy dni spędzone w Kopenhadze to niezapomniane wrażenia i kolejne wzbogacenie wiedzy o umiłowanym powożeniu tradycyjnym oraz zawarte nowe przyjaźnie.

Z ostatniej chwili

1. Nasz jedyny sędzia tradycji powożenia kolega Tadeusz Kołacz na spotkaniu w Kopenhadze został zaproszony do sędziowania w Sewilii. To wielkie wyróżnienie dla samego Tadeusza i Polski. Gratuluję Tadeusz.

2. Podczas pobytu w Kopenhadze został oficjalnie zgłoszony do Koszęcina pierwszy zaprzęg z ... Hiszpanii. Przyjedzie do nas para w charakterystycznej, pięknej hiszpańskiej uprzęży.

3.  Nasze zaproszenie do sędziowania w Koszęcinie przyjęli: Rajmundo Coral Rubialez z Hiszpanii oraz Hartmuth Huber z Niemiec.

4. Mamy zgłoszenia do Koszęcina pierwszych zaprzęgów z Niemiec.

Tekst: Krzysztof Szuster

Fot.: Tadeusz Kołacz