Zapraszamy serdecznie do wywiadu z aktualnie najlepszym polskim zawodnikiem w powożeniu zaprzęgami parokonnymi. Trzykrotnym Mistrzem Polski, Członkiem Kadry Narodowej, Właścicielem najnowocześniejszego Ośrodka Jeździeckiego w Polsce i Biznesmenem. Rafał Wojtacha opowie - jak godzi wszystkie te czynności na co dzień...

 
 
DRIVING.PL:
 
Rafał - na wstępie pozwolę sobie złożyć Ci ogromne gratulacje! To już trzeci złoty medal w Twojej karierze. Twoja kariera zdecydowanie nabiera tempa...
 
RAFAŁ WOJTACHA:
 
Za gratulacje bardzo dziękuję… ale nie nazwałbym tego karierą. Choć powożenie traktuję bardzo poważnie i jest to dla mnie w 100% zawodowstwo, to za wielkim słowem jest kariera. Ja się w tym realizuję i nadal jest to forma hobby.
 
DRIVING.PL:
 
Złoto towarzyszyło Ci niezmiennie od 2 lat. Czy w tym roku brałeś pod uwagę zdobycie innego koloru niż tego z najcenniejszego kruszca?
 
R.W. :
 
Każdy sportowiec startuje i bierze udział w rywalizacji po to, żeby wygrywać. Musisz mieć taki cel – jeśli chcesz się rozwijać i dążyć do osiągania największych marzeń. Na tym to polega. Przed zawodami jednak ja nie myślę, czy będę trzeci, drugi czy pierwszy. Najważniejsze jest dobrze przygotować konie, samemu złapać maksymalną koncentrację i zrobić dobrą robotę… a wynik przyjdzie sam.
 
 
 
DRIVING.PL:
 
Ten sezon jest bardzo ciężki dla zawodników którzy przygotowują się do MŚ w parach. Ty przygotowujesz się więcej niż jedną parą koni i nie opuszczasz żadnych startów obowiązkowych - czy to trudne zadanie?
 
R.W. :
 
Przed sezonem ustalono plan przygotowań i startów obowiązkowych. Wywiązałem się w 100 % z wszystkich obowiązkowych startów – mimo, że niejednokrotnie było to dla mnie mega trudne jechać z jednych zawodów na drugie, prawie tydzień w  tydzień. W sezonie Mistrzostw Świata zdecydowałem się na prestiżowe starty nieobowiązkowe w Windsorze i Beekbergen.
 
DRIVING.PL:
 
Jesteś osobą bardzo zdyscyplinowaną, godzisz bycie członkiem Kadry Narodowej z prowadzeniem dużej firmy oraz nowoczesnego Ośrodka Jeździeckiego Lando, a także obowiązki rodzinne (niedawno zostałeś dziadkiem). Kiedy znajdujesz na to wszystko czas? Jest jakaś recepta dla tych, którzy myślą że się "nie da"?
 
R.W. :
 
Nie ma recepty, trzeba robić swoje. Najważniejsze to poukładać sobie czas… do południa trenuję, potem pochłaniają mnie sprawy firm, a popołudniu staram się poświęcać czas rodzinie. Najważniejsza jest organizacja czasu… jak się robi wszystko „wyjdzie jak wyjdzie” to wtedy owszem można mówić, że się nie da…
 
DRIVING.PL:
 
Sport i biznes to nie działalność jednoosobowa - ale praca w zgranym zespole, który może na sobie polegać. Kto w Twoim otoczeniu jest największym wsparciem?
 
R.W. :
 
Cały team który tworzę z wszystkimi moimi końmi, żoną Patrycją, moimi pracownikami, którzy na co dzień przygotowujący sprzęt i konie do pracy. Jak też rodzina, która podąża za mną na zawodach i pomaga w przygotowaniu bryczek do jazdy i wielu innych sprawach. Bez tych wszystkich osób nie dałoby się osiągać dobrych wyników.
 
 
 
DRIVING.PL:
 
Przed Tobą Mistrzostwa Świata w Powożeniu Zaprzęgami Parokonnymi, w niemieckim Drebkau. Czego mam Ci życzyć?
 
R.W.:
 
Połamania bata… i żebym nie zapomniał rezerwowego zabrać ze sobą 😊
 
DRIVING.PL:
 
Tego więc Ci życzymy 
 
 
 
tekst i opracowanie: DRIVING.PL